Imię Róży jest pochłaniane przeze mnie w ekspresowym tempie. Zakochałam się w tej książce, dosłownie! To jest to co lubię i co mnie kręci - zabójstwa, inkwizycja, śledztwo itd. Poproszę więcej takich lektur. No i jestem dzisiaj mega zdziwiona faktem, że mój pięciomiesięczny rodzony brat nie śpi jeszcze o godzinie 23:00, haha. :d Już za 50 minut wejdziemy w ostatni dzień roku 2010 [który niestety nie był dla mnie najcudowniejszy, ale o tym jutro], tak więc jakoś sensownie trzeba wykorzystać ten czas i równie ciekawie spędzić noc sylwestrową - bo jaki sylwester taki cały rok. :)
Dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz